Przez wiele lat miałam problem z zasypianiem i było mi z tym naprawdę ciężko. Miałam poczucie, że inni po prostu kładą się i śpią, a u mnie to zawsze była walka. Jako DDA nauczyłam się czuwać nawet wtedy, gdy nic się nie działo, bo moje ciało nie ufało ciszy. Z kolei jako perfekcjonistka wierzyłam, że odpoczynek trzeba sobie najpierw “wypracować”. A mobbing, którego doświadczyłam w czasie doktoratu, tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że zawsze muszę być w gotowości.
W efekcie mój układ nerwowy nie potrafił się wyciszyć i odpocząć. Wieczorem kładłam się do łóżka z nadzieją, że tym razem zasnę szybciej. Jednak w mojej głowie pojawiała się gonitwa myśli, a ciało nadal trzymało napięcie po całym dniu. Czułam wstyd, że nawet sen jest dla mnie wysiłkiem.
Z biegiem czasu zaczęłam dostrzegać, że nie tylko ja tak walczę ze snem. Większość kobiet, z którymi rozmawiałam, powtarzała to samo: “Jak położę się wcześniej, to szybciej zasnę”, “Wyśpię się na zapas w weekend”, “Taka już moja natura, po prostu źle śpię”.
Ja też długo w to wierzyłam.
Aż w końcu dotarło do mnie, że sen nie przychodzi sam z siebie – tylko wtedy, kiedy ciało czuje się bezpieczne i wyciszone.
I dopiero wtedy wszystko zaczęło się układać.
Nie mówię, że to była szybka droga. Były momenty złości. Beznadziei. Poczucia, że “tak już będzie zawsze”. Ale dziś wiem jedno: Sen to nie luksus, to potrzeba fizjologiczna. I można zasypiać spokojnie, z troską o siebie.
I właśnie dlatego stworzyłam ten proces, aby pomóc Kobietom, które czują się tak samo zmęczone, jak ja kiedyś.
Chcę pokazać Ci drogę, którą sama przeszłam, abyś uwierzyła, że Ty też możesz to zmienić, w końcu odetchnąć i zasnąć z ulgą. Bo wierzę, że każda z nas zasługuje na sen, który przynosi spokój i poczucie bezpieczeństwa.